Apatia, niczym zjazd po amfetaminie. Bez emocji człowiek dalej jest człowiekiem? Jak można żyć i nie doświadczać uczuć? Wieczory robią ze mnie żywego trupa. Papieros oszuka moje spragnione pocałunku usta choć na chwilę.
Obudził się w swoim pokoju. Był pewien, że usłyszał jak ktoś go nawoływał. To jego pierwsza noc w nowym mieszkaniu. Jako kawaler, spędzał ją samotnie. Wstał z łóżka i poszedł do kuchni. Niepokój szarpał jego poczucie bezpieczeństwa. Nie znał jeszcze tego miejsca, nie czuł się jak w domu. Uderzył stopą o próg. Poczuł, że rozciął sobie palca. Syknął i schylił się, aby objąć dłonią stopę. Usłyszał, że ktoś wypowiada jego imię. Stał tuż za nim. Niemal podskoczył z zaskoczenia a serce powędrowało mu do gardła. Bał się odwrócić. Znowu to usłyszał, tym razem wyraźniej, głos był bardzo basowy i nieco sztucznie brzmiący. Zrobił szybkie dwa kroki do przodu i błyskawicznym ruchem odwrócił wzrok. Zobaczył coś na kształt człowieka, stworzonego z cienia. Cicho krzyknął. Cień przysunął się, a tam gdzie powinny znajdować się oczy, zabłyszczały dwa małe, białe światełka. Nie mógł oderwać wzroku od cienia, szczękał zębami, a po twarzy spływały mu łzy- nie kontrolował tej eksplozji strachu. Zaczął krzyczeć najgłośniej jak potrafił. Jego głos nie był tak męski jak zazwyczaj. Cień był tak blisko, prawie go dotykał. Odczuł swąd palonego ciała. Czół niewyobrażalny ból, a jego kończyny zaczęły się samoczynnie wyginać. Osiągały maksymalny wyprost, po czym wyłamywały staw. Nie miał pojęcia ile to trwało, ale chwilę jeszcze krzyczał, zanim zorientował się, że jest sam w kuchni. Leżał na ziemi. Jego ręce i nogi odmawiały posłuszeństwa, połamane niczym po upadku ze ściany górskiej. Z bólu nie kontrolował moczu, nie utrzymał też kału. Kości poprzecinały skórę. Krew strumieniami wypływała z jego wyłamanych kończyn i ust, po czym zbierała się w nierównościach kuchennej podłogi. Leżał bezradny i cierpiący jeszcze kilka chwil. Wciąż miał przed oczami te dwa białe światełka, tak puste i tak głębokie. Umarł. Policja nie doszła do rozwiązania sprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz