O mnie

Szczecin, Poland
Jestem zawsze trochę z boku. Wolę tworzyć w głowie wizję świata i nią żyć, niż poddawać się morderczemu działaniu szarej rzeczywistości. Staram się nie podchodzić do życia zbyt serio, nie przejmować się tym, co myślą o mnie ci, na których mi nie zależy. Lubię deszcz. Piszę bo lubię.

wtorek, 14 grudnia 2010

Value-free deam society

Wiara, Nadzieja, Miłość
Bóg, Honor, Ojczyzna

Co? Co to honor? Ile chcesz? Bóg? To on ma istnieć, a świętego Mikołaja nie ma? Gdyby istniał, nie pozwoliłby na tą krzywdę, która spada na rzekomo jego dzieci! Miłość to bajka, zdarza się tylko na filmach, a i tak jest przereklamowana! Kto w dzisiejszych czasach wierzy w cokolwiek, przejedzie się i tyle. Nadzieja jest matką głupich, trzeba być pesymistą, przynajmniej się nie rozczarujesz. Ojczyzna? To ta suka, w której tak źle mi się żyje?
No dobra, nie mam zdolności do tworzenia zmyślonych cytatów. Niektóre oczywiście są z życia wzięte, ale nie wsadzę ich w cudzysłów, bo wypowiedziało je już tyle ludzi, że nie mają po prostu właściciela. Ludzie się zmieniają, ale czy to tak źle? Myślę, że jest to nieuniknione. Wszystko związane jest z tak zwierzęcą sprawą, jak hierarchia potrzeb. Na początek, krótkie wytłumaczenie dla ludzi z przerażającymi brakami w znajomości słownictwa, czy też wiedzy-ogólnie, mam nadzieję, że tacy nie istnieją, a ja nie potrzebnie się trudzę, ale jako student informatyki, wiem, że zawsze lepiej tworzyć coś debilo-odpornego, więc:
Załóżmy, jesteś na lekcjach w szkole, masz ogromną ochotę pograć w nowego WoW'a. Nie możesz się doczekać, aż się zalogujesz i przeniesiesz się w ten magiczny świat. Niekończące się zajęcia, przyniosły też głód, który pod koniec czasu w szkole, osiągał boleśnie wysokie stadium natężenia... Cholera... Pod koniec zajęć, zdychasz z głodu. Podczas drogi powrotnej do domu, pojawiła się kolejna potrzeba. Pęcherz wypełnił się moczem, tak że masz ochotę skakać z nogi na nogę, jak mała baletnica. Chce Ci się sikać. Teraz zagadka z konkursem! Wymień jakie potrzeby po kolei zaspokoisz, po przyjściu do domu. Odpowiedzi proszę wysyłać SMS'em na darmowy numer 0 700 72 412 54 685454 Nagroda gwarantowana dla każdego, kto dobrze odgadnie, w postaci skrzynki piwa z Biedronki, zostanie rozlosowana dokładnie 29 lutego 2011 roku o 13:00. Powodzenia! A! Prawidłowa odpowiedź nie zaczyna się od "włączam kompa", bo pewnie większość i tak by tak zrobiła(w tym ja).
Coraz bardziej nie czujemy potrzeby, żeby zachowywać się honorowo: nie dotrzymujemy słowa, kłamiemy, dajemy sobie pluć w twarz, nie okazujemy szacunku, nie przestrzegamy praw i przepisów. Mamy własne- wygodne zasady, których przestrzeganie nie jest wyzwaniem, ani wyrzeczeniem. Żyjemy jak najwygodniej i najprzyjemniej. Boga się nie boimy. Nie mówię o konkretnym Bogu. Coraz trudniej jest wierzyć w rzeczy, na które nie ma niezbitych dowodów. Przyczyniła się do tego nauka, która udowodniła już tak wiele. Coraz częściej rezygnujemy z miłości, zadowalając się innymi uciechami. Nie ufamy innym. Zostaliśmy nauczeni, że zaufanie bardzo łatwo przeciw nam wykorzystać i często faktycznie tak się dzieje, ale czy bez zaufania możemy czerpać prawdziwe szczęście z bycia z inną osobą?
Zmieniają się czasy, zmieniają się potrzeby, Nie zatraćmy jednak tego pięknego człowieczeństwa, wrażliwości, empatii. Świat pełen znieczulicy, jest podobny do świata maszyn, zostańmy ludźmi.

sobota, 27 listopada 2010

Words, words... I don't give a shit!

Dlaczego ludzie nie mówią tak wielu rzeczy w prost? Po co posługujemy się sarkazmem, metaforą, sugestią i wieloma innymi środkami przekazu kamuflującymi prawdziwą wiadomość?
Mam coraz częściej wrażenie, że mówię/piszę wciąż te same formułki, czy to w rozmowach prowadzonych w wirtualnym świecie, czy na żywo. Czasem aż mi głupio, bo wiem, że osoba której coś komunikuje, słyszała/przeczytała takie samo zdanie już wiele, wiele razy w życiu. Przepraszamy, prosimy, wyznajemy, marudzimy, oznajmiamy, opisujemy, odpowiadamy, pytamy, wciąż tymi samymi słowami. Mam dopiero dwadzieścia dwa lata, a myślę, że po trzydziestce będę rzygał od samego usłyszenia/przeczytania pewnych sentencji. Sarkazm pozwala nam wyrażać emocje, słowami które mówią zupełnie co innego. Dlatego rozumienie komunikatów werbalnych jest tak bardzo ważne i dlatego rozmowy przy pomocy Internetu stały się dla mnie zmorą. Uwielbiam sarkazm i nie cierpię ludzi, którzy od niego stronią, co nie znaczy oczywiście, że ludzie posługujący się nim cały czas są fajni. Ciekawe metafory, porównania, dodają osobom ich używającym niesamowitego uroku. Warto więc nie zamęczać innych swoją monotonnością i czasem postarać się nieco bardziej, żeby tylko zdanie przez nas wypowiedziane nie doprowadziło do niespodziewanego ataku nudy u osoby z którą konwersujemy. Nieprzewidywalność jest czymś, czego szukamy u partnera, przyjaciela, a nawet obcych ludzi.
Krótka historyjka: Pewnego dnia miał się odbyć w moim mieście mecz polskiej reprezentacji piłki nożnej, przeciwko drużynie Kamerunu. Jechałem tramwajem z kilkoma kibicami. Śpiewali sobie, nie jakoś głośno, jeden z nich trąbnął czymś w rodzaju wuwuzeli przez okno pojazdu. Oburzeni pasażerowie zaczęli krzywo patrzeć i głośno wypowiadać komentarze, coś o chuliganach i temu podobne. Ja słyszałem tylko: " Przestańcie, zostawcie nas w naszym nudnym szarym życiu." Nie jestem aktywnym kibicem, w życiu widziałem tylko kilka meczy w telewizji, mimo to, miałem ochotę śpiewać razem z chłopakami w szalikach i drażnić jeszcze bardziej tych szarych ludzi. Zamiast cieszyć się, że coś się dzieje, że Szczecin choć na chwilę odetchnął powiewem wydarzenia, dodawać otuchy naszym piłkarzom, oni wolą zamknąć się w swoim świecie bez uśmiechów, z zerowym poczuciem przynależności do miasta, a nawet kraju. Pewnie jedynym sposobem, aby obudzić w Polakach ten niesamowity ogień jest wojna. Oczywiście nie twierdzę, że wojna to coś dobrego. Chciałbym jednak ujrzeć tą historyczną miłość do ojczyzny jaka drzemie bardzo głęboko w polskich sercach.
Wśród zwierząt w środowisku naturalnym, osobniki chore, słabe są eliminowane. Ludzie, pod warunkiem, że urodzili się w wystarczająco rozwiniętym kraju, mają szansę na godne życie, bez względu na stan zdrowia. Jako, że rzekomo (w odróżnieniu od zwierząt) posiadamy duszę, niezrównaną inteligencję i wiele innych tak wyjątkowych cech, możemy sobie pozwolić na otaczanie opieką nawet bardzo chorych osobników ludzkich. Człowiek, ma szczęście, że człowiekiem się urodził. Doceniajmy własne życie. Może w świecie zwierząt, już byśmy nie żyli. Mamy więcej zmartwień, niż kot śpiący cały dzień w ciepłym fotelu, ale mamy nieskończone możliwości. Doceńmy możliwości, nie tylko to co mamy już w posiadaniu.
Mam nadzieję, że ta trzecia wojna światowa nie wybuchnie za szybko, bo wkurzę się, jeśli zginę, nie mając na koncie tylu doświadczeń, na których przeżyciu mi tak bardzo zależy.

czwartek, 25 listopada 2010

"Do I feel lucky?" Well do ya punk!?


Po co żyjemy?

Mam ochotę uciec od tego całego gówna. Jednak bez wiedzy co jest później, głupotą byłoby porzucenie tego potencjalnie jedynego życia, bez wykorzystania każdej możliwości, jaką przed nami stawia los.  Nie warto też żyć w sposób , który nas nie spełnia i nie próbować tego zmienić. Mam nadzieję, że po przekroczeniu progu inżynierskiego, będę miał w końcu na raz czas i odwagę do pchania swojego żywota w nietypowych kierunkach, byle odnaleźć siebie.
To, jak bardzo cywilizacja definiuje nasz sposób życia, kojarzy mi się z obrazkiem, na którym żołnierz wykonuje każde polecenie przełożonego bez zmrużenia oka. Jeśli spróbujemy wyrwać się z tego życiowego wojska, stajemy się dezerterami i mimo, że nie gonią nas z karabinami, żeby rozstrzelać za zdradę, to powrócenie do swojej kompani jest przynajmniej utrudnione. Jednak, najpewniej większość ludzi uwielbia swoją pozycję szeregowego, pławić się w rozkoszach oferowanych przez cudy cywilizacji.
Osobiście wolę zostać pożarty przez dziką zwierzynę, podczas zabawy w Tarzana, czy Robinsona Crusoe, albo zginąć na froncie trzeciej wojny światowej, niż być do końca swojej egzystencji nieszczęśliwie tłamszonym przez styl życia, dyktatorsko narzucany każdemu członkowi społeczeństwa.
Mimo wszystko, jestem częścią systemu, wolę czuć się akceptowany i póki mam możliwość, brać pełnymi garściami ze wszystkiego co ma mi do zaoferowania cywilizacja. Oczywiście, w mojej głowie nie ma tylko dziwacznych wizji własnej przyszłości. Są też całkiem standardowe.
Marzy mi się dom w północnej Norwegii z sauną, kominkiem, wielkim stołem bilardowym w moim osobistym koncie piwno- muzyczno- papieros- rekreacyjnym. Kochająca, piękna żona, gromada dzieciaków.
Kariera pisarza, gdzieś w Kalifornii, jeżdżącego zbyt szybkim motorem, mającego wielki tatuaż i niezliczone podboje seksualne na koncie.Wszystko w moich rękach. 

To kim będziemy jest w naszych rękach. Przeszkodzić nam może wiele, ale jeśli będziemy czegoś na prawdę chcieli i się odważymy, może się uda. Wszędzie słyszymy takie teksty i co? 
Gówno.
I tak się pewnie nie odważymy, kiedy nadejdzie chwila wyboru. W końcu mamy (potencjalnie)jedno życie, wiec boimy się ryzykować.
Jeśli jednak mi też nie uda się podjąć ryzyka, mam nadzieję, że znajdę wehikuł czasu, abym ja teraźniejszy mógł przywalić sobie przyszłemu, za brak jaj.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Don't eat this shit! Why? Because this is shit.

Jak obiecałem, przejrzałem posty, które ujrzały światło dzienne na łamach mojego ex-bloga. Wcześniej głowiłem się, jak to możliwe, że będąc młodszym i mniej doświadczonym, pisałem takie mądre rzeczy. Po dokładniejszym przestudiowaniu treści, które niegdyś wypłynęły spod moich palców stwierdziłem oczywiście, że to kupa bzdur i lepiej zabiorę się za napisanie czegoś nowego.

Jeszcze niedawno, myślałem sobie, że podróż życia będzie odpowiedzią. Wiem, że takie przeżycie mnie zmieni, dlatego chcę, aby ten plan nie spalił na panewce. Jednak, czy w raz z doświadczeniem poznam odpowiedzi, znajdę sens, czy cel życiowy? Mam taką nadzieję, niestety, muszę najpierw poczekać grzecznie, na narodziny możliwości.
To tylko moje przemyślenia. Gdzie powinniśmy szukać sensu? Jakie cele obierać? Mogę wymienić parę przykładów, ale odpowiedzi jest pewnie parę miliardów. Zgaduję, że najczęściej powtarzają się "miłość", "rodzina", "bogactwo", "wiara", "wykształcenie", "sława", "popularność", "władza", "spełnianie się, wykonując zawód, pielęgnując swoje hobby"... Więc, tyle mamy powodów by żyć. Niestety nie zawsze znajdujemy siłę, by żyć tak jak powinniśmy, pełnią. Musimy być silni, bo inaczej życie przeminie niezauważenie i nieprzyjemnie. Skąd brać siłę? Właśnie jestem w trakcie poszukiwania odpowiedzi. Mogę stwierdzić trzy rzeczy na pewno. (1)Zatracenie się w nałogach, nie pomaga, za to (2)przyjaciele, dają niesamowitą dawkę energii. (3) Działania kreatywne dają wiele satysfakcji, warto się czasem do nich zmusić, bo zabijają poczucie zmarnowania czasu.

środa, 3 listopada 2010

Tell me your story

Psychologia, to w moim rozumieniu nauka, zajmująca się zgłębianiem tajemnic ludzkiego umysłu. Co się w nim kryje? Wszystkie lęki, pragnienia, to on definiuje nasze zachowania. Wspomnienia o naszej przeszłości, zapisywane są właśnie na tym naturalnym HDD. Przeszłość z kolei, określa to kim jesteśmy, bo bez doświadczeń i przeżyć, które są za nami, bylibyśmy zupełnie innymi osobami. Co ciekawe, pośród tych niemal siedmiu miliardów przypadków, zauważyć można pewne tendencję. Są ludzie podobni do siebie. Jedni fizycznie, inni właśnie psychicznie. Zauważyliście, że faktycznie znaki zodiaku coś o człowieku mówią? Że często osoby o tych samych imionach w jakiś nieokreślony sposób, są do siebie podobne? Myślę, że wbrew powszechnie przyjętemu poglądowi, każda kobieta jest inna, to właśnie w ich zachowaniach, można dostrzec więcej wspólnych mianowników. Mimo to, nie mogę zaprzeczyć, są przynajmniej nie przewidywalne. Manipulacja, to jedna z najpotężniejszych broni psychologii. Pozwala ona człowiekowi, wprowadzić w komunikat przekazywany drugiej osobie (może nawet tłumowi) jakieś impulsy, sugestie, które są odbierane i "brane do serca", przez często niczego nie świadomą ofiarę. Tak było zawsze, a historia, zna niezliczoną ilość władców, czy przywódców, którzy nie stronili od stosowania manipulacji. Niesamowite jest, jak wiele możemy zdziałać samą pewnością siebie. Idę swojej (pewności siebie) poszukać.

czwartek, 28 października 2010

Life... Fuck me hard!!

Biorąc pod uwagę ogół sytuacji, w jakiej się znajduję, zgaduję, że powinienem być jednym z bardziej szczęśliwych ludzi na Ziemi. Nie doświadczam głodu- tego prawdziwego. Dzięki kochającym rodzicom, zapewnione mam przyzwoite mieszkanie, a także możliwość rozwoju i kształcenia się. Cieszę się przyjaźnią wielu osób. Doznałem w życiu prawdziwej miłości. Perspektywy na przyszłość nie są najgorsze. Nie jestem brzydki. Mam nawet jakieś talenty, choć, żaden nie jest szczególnie rozwinięty. Mam 22 lata, jestem zdrowy. Miałem na prawdę szczęśliwe dzieciństwo. Mam marzenia, nadzieje, hobby.

--------------------------
Ode mnie 4 lata starszego:
Przestań się żalić pizdo!

Znalazłem dokument, gdzie mam zapisane grubo ponad 100 notek z dawnego bloga, przejrzę je i jak znajdę coś ciekawego, na pewno wstawię.

poniedziałek, 6 września 2010

Fuck me I'm sick

Gorsze chwile w życiu przynosiły gorzkie i żenujące słowa, więc cenzuruję tą część wspomnień.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Yes, cheeky slag

Zastój artystyczny mnie dopadł i oplótł szczelną siecią. Muszę ją naciąć kilkoma słowami, wyswobodzić swój język i na nowo dać siłę potokowi słów.

Życie to twardy orzech. Nie jest łatwe, ani sprawiedliwe. Można mieć wszystko, a być w takiej życiowej dupie, że "wszystko" jest nic nie warte. Najpiękniej z małych rzeczy umieją się cieszyć ci, co mają najmniej. Wiara nadzieja i miłość. Trzy cnoty, tak bardzo zniszczone w dzisiejszych czasach, jak gdyby były organizowane na nie obławy. Niczym polowanie na czarownice w XV wieku. "Spójrz jak on mocno wierzy, jakiś świętojebliwy czy co?". "Ile on ma tej nadziei w sobie? Zdziwi się pieprzony optymista. Frajer!". Miłość trwa chwilę, "jak można spędzić z kimś całe życie?!". Seks stał się tak powszechny, tak mało intymny. Siedząc wśród znajomych kilka godzin, mogę się dowiedzieć bez problemu, co dla kogo znaczy seks. Niektórzy wolą analny, inni nie używają prezerwatyw, bo ona bierze tabletki. Jedni milczą, spoglądają na siebie i z czułością patrzą sobie przez chwilę w oczy. Odtwarzają krótką scenę z zamierzchłej przeszłości, gdy to co się działo między kochankami, pozostawało między nimi.

Staram się jak mogę, a nie mam pojęcia czy cokolwiek z tego wyjdzie. Nie poddam się, walczyć będę aż nadzieja nie zgaśnie. Okrutna jest, najpierw gasi mój płomień, a kiedy tylko mała iskierka się żarzy, rozdmuchuje ją, by później znowu mały płomyk opluć.
Gwiazdy, te na niebie, spadające czy wiszące, po pierwsze sprawiają, że czuję się malutki w stosunku do wszechświata, a z drugiej są tak cudne, że podziwiać można je godzinami.

niedziela, 4 lipca 2010

Every horror have also grain of truth

Apatia, niczym zjazd po amfetaminie. Bez emocji człowiek dalej jest człowiekiem? Jak można żyć i nie doświadczać uczuć? Wieczory robią ze mnie żywego trupa. Papieros oszuka moje spragnione pocałunku usta choć na chwilę.

Obudził się w swoim pokoju. Był pewien, że usłyszał jak ktoś go nawoływał. To jego pierwsza noc w nowym mieszkaniu. Jako kawaler, spędzał ją samotnie. Wstał z łóżka i poszedł do kuchni. Niepokój szarpał jego poczucie bezpieczeństwa. Nie znał jeszcze tego miejsca, nie czuł się jak w domu. Uderzył stopą o próg. Poczuł, że rozciął sobie palca. Syknął i schylił się, aby objąć dłonią stopę. Usłyszał, że ktoś wypowiada jego imię. Stał tuż za nim. Niemal podskoczył z zaskoczenia a serce powędrowało mu do gardła. Bał się odwrócić. Znowu to usłyszał, tym razem wyraźniej, głos był bardzo basowy i nieco sztucznie brzmiący. Zrobił szybkie dwa kroki do przodu i błyskawicznym ruchem odwrócił wzrok. Zobaczył coś na kształt człowieka, stworzonego z cienia. Cicho krzyknął. Cień przysunął się, a tam gdzie powinny znajdować się oczy, zabłyszczały dwa małe, białe światełka. Nie mógł oderwać wzroku od cienia, szczękał zębami, a po twarzy spływały mu łzy- nie kontrolował tej eksplozji strachu. Zaczął krzyczeć najgłośniej jak potrafił. Jego głos nie był tak męski jak zazwyczaj. Cień był tak blisko, prawie go dotykał. Odczuł swąd palonego ciała. Czół niewyobrażalny ból, a jego kończyny zaczęły się samoczynnie wyginać. Osiągały maksymalny wyprost, po czym wyłamywały staw. Nie miał pojęcia ile to trwało, ale chwilę jeszcze krzyczał, zanim zorientował się, że jest sam w kuchni. Leżał na ziemi. Jego ręce i nogi odmawiały posłuszeństwa, połamane niczym po upadku ze ściany górskiej. Z bólu nie kontrolował moczu, nie utrzymał też kału. Kości poprzecinały skórę. Krew strumieniami wypływała z jego wyłamanych kończyn i ust, po czym zbierała się w nierównościach kuchennej podłogi. Leżał bezradny i cierpiący jeszcze kilka chwil. Wciąż miał przed oczami te dwa białe światełka, tak puste i tak głębokie. Umarł. Policja nie doszła do rozwiązania sprawy.

wtorek, 8 czerwca 2010

When you hate yourself

Słodka gorycz- to nie zawsze oksymoron. O ile "słodka", nie odnosi się do smaku- występuje dosyć często. Gorzka kawa, papieros, piwo, czasem grejpfrut lub czekolada. Rzeczy z natury gorzkie, napawają nas słodką rozkoszą i spełnieniem. Czekoladowy papieros, który pozostawia słodki smak na wargach- nie jest już tak kuszący, a staje się wręcz niesmaczny. Czasem nawet "gorycz", nie odnosi się do smaku. Słodka gorycz wspomnień. Wspomnienia kształtują naszą osobę. Bez nich, jakbyśmy nigdy nie istnieli. Niektóre wspomnienia chcemy wyrzucić z siebie, ale nie można tego zrobić tego tak łatwo, jak pozbyć się zatrutej alkoholem treści żołądka. Nagromadzenie nowych wspomnień- nie wymaże starych. Pieprzona pojemność naszego mózgu, jest ogromna. Mam 22 lata. Co mogę wiedzieć o życiu? Coś, a "coś", to więcej niż "nic". Nikogo nie nawrócę moim gadaniem, chcę tylko, żeby przyjemnie czytało się pierdoły, które wychodzą spod mych palców.

Leżąc na łóżku, blisko siebie, patrzyli sobie w oczy, w których jeszcze dogasał płomień spełnienia i przyjemności. Ona wciąż zagryzała wargi, a jej ciało delikatnie drżało, całe napięcie opadało z okolic jej łona, miała ochotę na jeszcze. On już nie mógł. Leżał, głaszcząc ją po włosach, pocałował ją czule w usta i czoło. Na jego powoli opadającym członku, wciąż tkwiła prezerwatywa, mimo tego, ona przytuliła się tak mocno, że ich organy ponownie się spotkały. Jej delikatna skóra przywarła do jego unoszącego się i opadającego torsu. On ją pocałował jeszcze raz, oswobodził się z uścisku i wstał. Poszedł do łazienki, po paru chwilach wyszedł już ubrany. Spojrzał jak słodko zasypia. Wyszedł na dwór zapalając papierosa i ruszył powolnym krokiem przez noc do domu, a raczej do mieszkania. Jego dom, jeśli w ogóle- był daleko stąd.

Life is a bitch

Coś, co wydaje się pewne, nagle ulega załamaniu, wątpliwości niechybnie nadciągają i stajesz w dziwnym miejscu, gdzie musisz wybierać, pomiędzy tym co właściwe, a tym co wygodne. Czasem są same złe opcje i musisz wybrać mniejsze zło. Lepsza naiwna niewiedza, niż ten kawałek wiedzy za dużo.

Jakbym musiał dać komuś, taką radę od serca, powiedziałbym pewnie coś na wzór: staraj się jak możesz, żeby być szczęśliwym i uszczęśliwiaj ludzi na których ci zależy, a całej reszcie nie sprawiaj przykrości. Żyj tym co w Tobie siedzi, nie odrzucaj wewnętrznych rozterek, a porozmawiaj sam ze sobą i nie myśląc o tym co powiedzą ludzie, zrób to, czego tak bardzo chcesz. Pamiętaj, że nie jesteś sam na świecie. Zawsze jest ktoś, kto Ci pomoże, zawsze jest ktoś, kto Cię kopnie, jak będziesz już leżeć i zawsze jest ktoś, kogo tak łatwo skrzywdzić.

Dobranoc

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Nothing but the shit.

Witam.

Cieszę się, że znalazłaś/eś się na moim blogu. Po pierwsze, nikt nie zmusza Cię do jego czytania, chyba, że stanie się na tyle sławny, że zostanie dodany do kanonu lektur szkolnych. Postaram się nie zanudzać Cię swoim życiem, choć oczywistym jest, że nie można pisać o swoich przemyśleniach, nie opierając się na własnych doświadczeniach i emocjach. Papierosy pomogą mi prowadzić to gówno. Po co piszę? Bo muszę wyrzucić z siebie parę rzeczy. Napisanie książki to moje marzenie, a zarabianie z pisarstwa, to coś, czego nie można nazwać po prostu marzeniem, bardziej jego tysiąckroć silniejszą wersją. Może trochę cel życiowy- wynikający z mojego lenistwa. Pracować dzień w dzień, z krótkimi przerwami na sen, urlop parę dni i z powrotem do roboty? Nie dla mnie.

Nie jestem studentem, żadnego z kierunków humanistycznych. Chciałem być, ale wielu bardziej uzdolnionych, zajęło dumnie moje miejsce. Studiuję informatykę i ekonometrię, co nie jest złe, ale nie jest to temat, w który chciałbym się mocniej zagłębić. Czego się nie robi dla rodziców? Przecież oni dali mi życie, utrzymanie, wychowanie i wykształcenie. Mogę się odwdzięczyć, sprawiając im choć odrobinę radości, kończąc(mam nadzieję) studia. Co poza tym? Nie zdradzę o sobie wszystkiego na pierwszej randce.

Życie nie jest łatwe. Łatwiejsze byłoby w samotności. Nie zawieźć rodziców, nie mieć nieustających wątpliwości. Miłość, jest zachłanna, szuka ofiary, rozdziera serca i plącze myśli. Mąci życie, choć wciąż nie wiadomo, czy na prawdę istnieje. Może nie jestem zdolny kochać. Czym jest miłość? Pierwszymi chwilami, kiedy jest tak dobrze? Może zakochanie to jedyna forma miłości, jakiej jesteśmy w stanie doświadczyć? Kiedy jest się z kimś długo, zakochanie mija, skąd wiemy, że jedyne co nie pozostaje to nie przyzwyczajenie? W czym wtedy przejawia się miłość? W tym, że jesteśmy w stanie poświęcić wszystko dla TEJ drugiej osoby? Przecież wszystko zależy od tego, jaki człowiek jest. Niektórzy nie są zdolni do niewielkich poświęceń, nawet po kilku latach, kiedy inni poświęcają całe swoje życie innej osobie- często, jeszcze jej nie znając. Czy ci pierwsi nie kochają, a ci drudzy aż nadto? Nie można tak klasyfikować uczuć. Wszystko jest zależne, uczucia, w tym miłość, też.

Mimo, że przechodzę przez mroczny okres zwątpienia w miłość, wciąż w nią wierzę. Pamiętam jak kiedyś wciąż zacięcie broniłem miłości. "Kwiat, na polanie pełnej chwastów. Jasny księżyc w noc tak ciemną, jakby gwiazdy zostały skradzione. Płomień, gdy zamarzasz. Ochłoda na pustyni. SENS ŻYCIA. Słodycz nie do opisania...".
Mogę się opiekować. Mogę dawać zbliżenia, całować, mówić słodkie słówka, poświęcić niemal wszystko, ale czy kocham?

Istnieje przeznaczenie? W to też wierzyłem. Teraz sam już nie wiem. Przecież wszystko to tylko gierki naszego umysłu, odczucie emocji. Tęsknota nie świadczy o miłości. Z tysiąca byłych kobiet, jedna wydaje się wyróżniać. Śnisz o niej i nie jesteś w stanie zapomnieć. Myślisz sobie: "to ta jedyna", ale może to tylko nasza chora wyobraźnia? Może po prosu chcemy być tragicznymi bohaterami, jesteśmy zakochani w samej idei przeznaczenia i w tym, że jest ktoś obiecany, kto zapewni nam "...i żyli długo i szczęśliwie".

Nie chce ranić. Nie chcę do tego dopuścić. Czy trzymanie przy sobie kogoś, po kim widać, że ma wciąż wątpliwości, jest mądre? Taka sytuacja, rani obie strony. Kiedy za wszelką cenę starasz się nie zranić nikogo w około, ranisz sam siebie, bo nie zdarzają się na tym popieprzonym świecie sytuacje idealne.

Obowiązki wzywają. Do usłyszenia Szczecinie, moje, martwe miasto. Polsko, moja ojczyzno, którą kocham i której nienawidzę.