Po co żyjemy?
Mam ochotę uciec od tego całego gówna. Jednak bez wiedzy co jest później, głupotą byłoby porzucenie tego potencjalnie jedynego życia, bez wykorzystania każdej możliwości, jaką przed nami stawia los. Nie warto też żyć w sposób , który nas nie spełnia i nie próbować tego zmienić. Mam nadzieję, że po przekroczeniu progu inżynierskiego, będę miał w końcu na raz czas i odwagę do pchania swojego żywota w nietypowych kierunkach, byle odnaleźć siebie.
To, jak bardzo cywilizacja definiuje nasz sposób życia, kojarzy mi się z obrazkiem, na którym żołnierz wykonuje każde polecenie przełożonego bez zmrużenia oka. Jeśli spróbujemy wyrwać się z tego życiowego wojska, stajemy się dezerterami i mimo, że nie gonią nas z karabinami, żeby rozstrzelać za zdradę, to powrócenie do swojej kompani jest przynajmniej utrudnione. Jednak, najpewniej większość ludzi uwielbia swoją pozycję szeregowego, pławić się w rozkoszach oferowanych przez cudy cywilizacji.
Osobiście wolę zostać pożarty przez dziką zwierzynę, podczas zabawy w Tarzana, czy Robinsona Crusoe, albo zginąć na froncie trzeciej wojny światowej, niż być do końca swojej egzystencji nieszczęśliwie tłamszonym przez styl życia, dyktatorsko narzucany każdemu członkowi społeczeństwa.
Mimo wszystko, jestem częścią systemu, wolę czuć się akceptowany i póki mam możliwość, brać pełnymi garściami ze wszystkiego co ma mi do zaoferowania cywilizacja. Oczywiście, w mojej głowie nie ma tylko dziwacznych wizji własnej przyszłości. Są też całkiem standardowe.
Marzy mi się dom w północnej Norwegii z sauną, kominkiem, wielkim stołem bilardowym w moim osobistym koncie piwno- muzyczno- papieros- rekreacyjnym. Kochająca, piękna żona, gromada dzieciaków.
Kariera pisarza, gdzieś w Kalifornii, jeżdżącego zbyt szybkim motorem, mającego wielki tatuaż i niezliczone podboje seksualne na koncie.Wszystko w moich rękach.
To kim będziemy jest w naszych rękach. Przeszkodzić nam może wiele, ale jeśli będziemy czegoś na prawdę chcieli i się odważymy, może się uda. Wszędzie słyszymy takie teksty i co?
Gówno.
I tak się pewnie nie odważymy, kiedy nadejdzie chwila wyboru. W końcu mamy (potencjalnie)jedno życie, wiec boimy się ryzykować.
Jeśli jednak mi też nie uda się podjąć ryzyka, mam nadzieję, że znajdę wehikuł czasu, abym ja teraźniejszy mógł przywalić sobie przyszłemu, za brak jaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz