O mnie

Szczecin, Poland
Jestem zawsze trochę z boku. Wolę tworzyć w głowie wizję świata i nią żyć, niż poddawać się morderczemu działaniu szarej rzeczywistości. Staram się nie podchodzić do życia zbyt serio, nie przejmować się tym, co myślą o mnie ci, na których mi nie zależy. Lubię deszcz. Piszę bo lubię.

piątek, 12 grudnia 2014

Acceptation

"Skazuję Cię na samotność", powiedział Stwórca. 

Nie ma dwóch osób na całym świecie, które miałyby identyczne życie. Do końca zdefiniowane od momentu poczęcia. Na naszej planecie, skoro nie ma dwóch identycznych osobników, jak możemy wyznaczać standardy? Uwielbiamy to robić. Kategoryzować, oceniać i mierzyć innych miarą unikalną tylko dla nas. "Moralność" -  bardzo abstrakcyjne słowo. Jesteśmy uwięzieni w życiu kontrolowanym przez wymyślone zasady. Jesteśmy wolni? Myślę, że nie, nigdy nie byliśmy. Jesteśmy nieustannie ograniczani, atakowani poglądami, opiniami, tym jak powinniśmy żyć. Oczekiwaniami, omamieni medialną papką. Czym jest życie jak nie szukaniem akceptacji innych. Każdy jest inny, więc nie możemy być akceptowani przez wszystkich. Takie życie bardzo męczy. Czy jedynym odpoczynkiem jest śmierć? Może szczęście? Szczęście zbyt łatwo znika, z resztą często mylimy je z innymi odczuciami. Jest jednak coś, co jest w nas wyjątkowe. Abstrakcyjne myśli, krążące wystarczająco długo mogą zostać utrwalone w formie utworu. Jakiegokolwiek. Kreacja w swojej czystej postaci wymaga duszy. Sprzedajemy ją za możliwość wyrażenia się za pomocą sztuki. To dzięki niej każdy człowiek, tak odmienny, wyjątkowy, może na chwilę zdjąć z barków ciężar życia. To właśnie owoce takich chwil są najcenniejsze, są z ludzkością przez lata, wieki, milenia.

Co w życiu się liczy? Raz widziałem, że żyjemy na raz w wielu wymiarach. Jesteśmy mikro cząsteczką intensywnie zielonego koloru, zataczamy koła, wariujemy, uciekamy, żyjemy. Wciąż zataczane kręgi są coraz mniejsze, coraz szybciej pędzimy. Do czego dążymy? Do nicości. Do śmierci absolutnej. Jedyne, co ma w takim razie sens, to bycie kolekcjonerem momentów. To z nich składa się życie. To one definiują wszystko. Możecie wyobrazić sobie, że świat jest zbudowany zupełnie inaczej, coś jak rodem z filmu. To odmienna kolekcja momentów mogłaby doprowadzić do takiego scenariusza. Każdego scenariusza. KAŻDEGO.

Dlaczego więc użeramy się z życiem w tak krótkowzroczny sposób? Dlaczego uważamy, że musimy pracować, zarabiać, kupować, oglądać, rozwijać się? Możemy zrobić coś zupełnie innego i dobrze mieć to gdzieś z w głowie. Jednak jako ludzie samotni szukamy akceptacji, miłości, przyjaźni. To nasza słabość. Ciężko nam być w pełni samemu i czuć się spełnionym. To nie jest dla człowieka dobre rozwiązanie na dłużej. Stąd normy i system, który mówi nam co jest normalne, a co nie. Który określa jak mamy żyć. Odpocząłem od życia tworząc ten tekst.

czwartek, 20 listopada 2014

Ośmiozgłoskowiec wiary nadziei i miłości.

pełen gniewu i goryczy
swoich zmartwień nie policzę
krzyczę patrząc na te twarze
kawał serca dziś obnażę
chcecie serca dam wam pięści
znowu będzie kara śmierci

pełen buntu wszelkiej złości
chcę połamać twoje kości
skąd mam tyle nienawiści
taką mają ci najcichsi
co czekają grzecznie w cieniu
by zapłonąć w uniesieniu

polityku pierdolony
co się tykasz mojej żony
jakiej żony śmiesz się pytać
Polski gnoju paluchami
spuchniętymi od chciwości
łapiesz  jej cudowne włości

kraj ten piękny nieskończenie
chociaż dziwne jego plemię
sami z siebie chętnie szydzą
brata często nienawidzą
kiedy jednak głos syreny
zerwie z łóżek całą dziatwę

wnet za szablę ramię w ramię
całym sercem wielką mocą
z wrogiem walczyć dniem i nocą
będą dzielnie nieprzerwanie
staną śmierci patrząc w oczy
aż na polską żyzną ziemię

wróg ostatnią krew wybroczy

piątek, 14 listopada 2014

Więzień Systemu cz. III

       Praca Szymona, choć wymagała umiejętności programowania, nie była bardzo skomplikowana. Przez większość czasu siedział on i pilnował, żeby program działał i nie zatrzymał się na jakimś błędzie podczas wykonywania procesu. Po tygodniu już był tak znudzony przyglądaniem się wyskakującym i znikającym okienkom na ekranie monitora, że nawet niezwykle popularne portale społecznościowe, rozrywkowe, czy informacyjne nie mogły pobudzić jego uśpionego umysłu. Zaczął szukać w ocenie Internetu ciekawych artykułów naukowych. Jego uwagę przykuła tematyka niemal niemożliwa do pojęcia dla jego przeciętnego umysłu. Fizyka kwantowa wymaga zupełnie odmiennego toku rozumowania, niż ten, przy standardowych technologiach cyfrowych. Pierwszą przeszkodą była jego słaba znajomość i zrozumienie zaawansowanej fizyki i matematyki. Nowa królowa nauk przyniosła teorie, niewyobrażalne dla większości ludzi. Bo jak to możliwe, żeby czas nie był stały, a jego wykresem nie była linia prosta? Istnienie niektórych obiektów w dwóch miejscach jednocześnie było możliwe, tak samo jak jego znikanie i pojawianie się w zupełnie innym, często niewyobrażalnie odległym miejscu, kto wie, może i czasie. Im głębiej Szymon badał temat, czytając artykuły przeznaczone dla laików, tym bardziej się nim fascynował i coraz mniej rozumiał. Prowadził długie dyskusje z Michałem, bo jak się okazało, ten zagłębiał się w tą tematykę już od dawna.
       Siedział znudzony i przerywając co chwila czytanie książki Bukowskiego spoglądał na wirtualki, sprawdzając czy wszystko jest ok. Rzadko jak na możliwości tej edycji wyskakiwały błędy, ale w końcu zakładały się tylko usługi telefonów stacjonarnych, trudno o łatwiejszy proces. Napisała Danuśka, że nie może się dzisiaj spotkać. Spoko i tak robię nadgodziny, więc pewnie nie będę miał siły.- pomyślał.
                Pomimo, że od ciągłego siedzenia łupały go plecy, trwał w swoistym braku energii i nawet wyjście na papierosa było wysiłkiem do którego trzeba było się motywować przez jakiś czas. W końcu wyciągnął Michała na szluga, a po drodze skoczył do kibla się odlać. Długo gadali o fizyce kwantowej. Po stwierdzeniu, że według tej nauki równie prawdopodobne, że wszystko co uważamy za materię, może być projekcją na poziomie kwantowym, stwierdzili, że takich rozmów nie prowadzi się bez narkotyków i wrócili do pracy. Po powrocie zabrał się do konsumpcji kolejnej bułki, tak pieczołowicie z rana przygotowanej. Czosnkowo- ostry sos na bazie majonezu pasował niemal do każdej kompozycji. Po pracy kupił rzeczy zapisane skrupulatnie na liście zakupów i dodał od siebie jeszcze dwa browary. Zrobił obiad wymagający niemałej ilości pracy i jak zawsze przeliczył się z ilością. Gotowanie dla jednej osoby, szczególnie dla samego siebie często cierpi na problemy z liczeniem. Kolejne dwa browary i kolejne dwa. Kąpał się śpiewając mimo późnej godziny.
                - Mógłbyś trochę ciszej? – współlokator od którego z pokoju Szymon uciekł walił w drzwi.
                - Jutro wyjeżdżasz? – zapytał chwiejąc się w wannie.
                - Tak. Dlatego chcę się wyspać.
                - No to.. Traktuj moje śpiewanie jak zieloną noc.
                - Człowieku, nie jesteś dzieckiem, a to nie jest kolonia, bądź ciszej.
                - Kolonia… Coo? Czemu akurat kolonia?
                - Tam przecież się robi zieloną noc. – usłyszał zza drzwi.
           - Zielona noc dotyczy wszechświata a nie jakiejś kolonii.- Odparł Szymon całkiem przekonany o swojej racji. Woda z słuchawki prysznica głośnym chlustem wpadała do niemal wypełnionej już wanny. - Jak przylecą kosmici i pomimo, że wszystko mówi, że powinni nas zniszczyć, to oni będą pokojowo nastawieni i w nocy, przed dniem ich odlotu myślisz, że co się będzie działo? Obraziliby się, gdybyśmy odpuścili sobie tradycję zielonej nocy, i by nas zniszczyli. Tradycja ta zobowiązuje nas, żeby nasmarować im statek pastą do zębów, wleźć pod prysznic i głośno śpiewać. Ja walczę tu o ludzkość.
                - Jesteś nienormalny. Idę spać. – Poszedł. – KURWA!!! CO TO JEST!! – Szymon usłyszał jego wrzask. Planował przybrać sam przed sobą zdziwioną minę, ale nie wytrzymał i parsknął śmiechem. – Chyba sobie jaja robisz, nasmarowałeś mi klamkę pastą do zębów? Kurwa, człowieku, lecz się!!!
                Wrócił do pokoju i zapadł w nicość. Lenistwo osiągało w jego życiu apogeum. Nic nie tworzył. Tylko pił.
Następnego dnia żałował, że tak potraktował swojego współlokatora, jeszcze mocniej żałował, że wypił aż tyle. Praca ciągnęła się jak flaki z olejem, a na dodatek sen co chwila zamykał jego powieki. Doczołgał się do końcówki roboty, żeby ostatkiem sił zdążyć na pociąg. Zło, które wyrządził wczoraj wróciło do niego. W połowie drogi przysiadła się do niego stara, pijana i gruba baba. Śmierdziała, jak pierwszorzędny pracownik gorzelni. Całe szczęście zbyt wiele nie mówiła, bo wciąż spała, ale z każdą chwilą przechylała się niebezpiecznie w kierunku Szymona. Zanim uciekł, niemal zgnieciony przez tą piękność, zdążył zauważyć, że wypukłość jej piersi jest znacznie mniejsza od dwóch niższych fałd tłuszczu.
       Wrócił do Ali i zasnął spokojnie.

poniedziałek, 15 września 2014

Heavy smoke.

   Niepalenie szlag trafił. Może kiedyś się uda. Eh ta słaba silna wola.

   Codziennie ulegamy mniejszym lub większym pokusom. Jedne są szkodliwe, inne mniej. Dlaczego tak ciężko im się oprzeć? W jakimś stopniu to na pewno siła przyzwyczajenia i uzależnienie. Lubię sobie jednak wmawiać, że z każdą naszą słabostką wchodzimy w romans. Krótkie kilka chwil oderwania od ciężkiej codzienności, uwalnia naszą duszę i pozwala na głębszy oddech. Od najmłodszych lat wpaja nam się ideały i każdy, kto dąży do doskonałości i poddaje się ochocie, ulega moralnym rozterkom. To bardzo dobrze, bo im rzadziej całujemy kochankę, tym jej usta są słodsze. To tylko romans i nawet ten najcudowniejszy, jeśli mu się oddamy, zabije nas.

poniedziałek, 8 września 2014

Nothing about the weather.

             Mam wrażenie, że więcej utworów zawiera nawiązanie do pustej kartki i tego jak ciężko ją zapełnić, niż do wszędobylskiej miłości. Wiem co to znaczy, choć żaden ze mnie pisarz. Próbowałem też malować, tam też najcięższy jest pierwszy krok. Pisanie programów? To samo. Z resztą sam nie wiem czemu się dziwię. Od wieków artyści w różnych dziedzinach i różnych formatów zmagają się z brakiem weny.
             Jednak, kiedy nasze dzieło zaczyna nabierać kształtu, kiedy Twój umysł i serce wypełnią się po brzegi wyraźną ideą, twoje ręce same wiedzą co robić. Kreatywność jest czymś dającym szczęście. Może to właśnie nasza spuścizna po Bogu. Kochamy tworzyć, tak jak On nas stworzył. Nie napiszę jakiego Boga mam na myśli, każdy ma takiego Boga w jakiego wierzy, choćby wierzył w Jego brak. Jeżeli masz zły dzień, spróbuj się zmusić, żeby coś stworzyć. Poczujesz się lepiej. 
              Ostatnio ktoś mi powiedział, że każde dzieło człowieka w jakiś sposób przypomina jego samego. Na przykład, miasta przypominają ludzkie ciało, mają arterie, naczynia krwionośne, główne narządy, system wydalniczy... Ciało ludzkie jest najdoskonalszym dziełem jakie nosiła Ziemia. Kilka komórek z naszego ciała, może pomieścić więcej informacji niż jakieś walone chmury serwerów. Sposób działania naszego mózgu jest spektakularny, zdolności poznawania, uczenia się, dają nam ogromny potencjał rozwoju do ręki. 
             Psychika ludzka jest inna. Daleko jej do doskonałości. Uważam, że ludzie są z natury dobrzy, jednak czasem życie ich pokonuje. Moralność zależy od bardzo wielu czynników, więc też nie można powiedzieć jednoznacznie "to jest dobre, a to jest złe". Bardzo denerwują mnie ludzie z klapkami na oczach, którzy znają tylko jedną definicję każdego słowa i każdy kto się z nimi nie zgadza jest idiotą, albo nieukiem. Słowa zostały sformułowane, aby ułatwić nam komunikację, to jednak są tylko słowa. Przypisujemy im znaczenia i często zapominamy, że to tylko etykieta, która z czasem zastępowana jest inną. 
              Napisałem, że psychika ludzka jest niedoskonała. Muszę sprostować co mam na myśli. Uważam, że jest to najbardziej zmieniający się element w życiu człowieka. No, przynajmniej do 26 roku życia, bo później nie wiem, nie doświadczyłem. Rodzimy się, tak jak pisałem, dobrzy. Rodzina daje nam przykład i uczy żyć. Z rozwojem ciała i umysłu rozwija się psychika. Z roku na rok rozumiemy coraz więcej, interesują nas z upływem czasu coraz to inne rzeczy. Jednak jest to mięsień, a każdy mięsień czasem trzeba rozciągnąć i wzmocnić ćwiczeniami. Zwiększanie kontroli ciała, odmawianie sobie przyjemności i zmuszanie się do pożytecznych rzeczy, których robić nie mamy ochoty/siły. To podstawowe ćwiczenia. Radzę czasem potrenować swoją psychikę, o nią opiera się charakter, a to on definiuje jakość relacji z innymi ludźmi.
             Pokora, powściągliwość, zdecydowanie, odwaga, twardość, wrażliwość, inteligencja, wyczucie, lojalność.... Lubię te cechy u ludzi. Nie tylko ja. Nie muszą być wszystkie na raz, ale w końcu chodzi o wyznaczenie sobie celu i zarysowanie - każdy sobie, ideału psychiki do którego chcemy dążyć.

             Zmieniłem wygląd strony, mam nadzieję, że jest przyjemniejszy dla oczu. Wielowątkowość tej noty wynika z mojego rozkojarzenia spowodowanego rzucaniem palenia i brakiem weny, o czym byłem zobligowany napomknąć startując.