pełen gniewu
i goryczy
swoich
zmartwień nie policzę
krzyczę
patrząc na te twarze
kawał serca
dziś obnażę
chcecie
serca dam wam pięści
znowu będzie
kara śmierci
pełen buntu
wszelkiej złości
chcę połamać
twoje kości
skąd mam
tyle nienawiści
taką mają ci
najcichsi
co czekają
grzecznie w cieniu
by zapłonąć
w uniesieniu
polityku
pierdolony
co się
tykasz mojej żony
jakiej żony
śmiesz się pytać
Polski gnoju
paluchami
spuchniętymi
od chciwości
łapiesz jej cudowne włości
kraj ten
piękny nieskończenie
chociaż
dziwne jego plemię
sami z
siebie chętnie szydzą
brata często
nienawidzą
kiedy jednak
głos syreny
zerwie z
łóżek całą dziatwę
wnet za
szablę ramię w ramię
całym sercem
wielką mocą
z wrogiem
walczyć dniem i nocą
będą
dzielnie nieprzerwanie
staną
śmierci patrząc w oczy
aż na polską żyzną ziemię
wróg ostatnią krew wybroczy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz