O mnie

Szczecin, Poland
Jestem zawsze trochę z boku. Wolę tworzyć w głowie wizję świata i nią żyć, niż poddawać się morderczemu działaniu szarej rzeczywistości. Staram się nie podchodzić do życia zbyt serio, nie przejmować się tym, co myślą o mnie ci, na których mi nie zależy. Lubię deszcz. Piszę bo lubię.

sobota, 27 listopada 2010

Words, words... I don't give a shit!

Dlaczego ludzie nie mówią tak wielu rzeczy w prost? Po co posługujemy się sarkazmem, metaforą, sugestią i wieloma innymi środkami przekazu kamuflującymi prawdziwą wiadomość?
Mam coraz częściej wrażenie, że mówię/piszę wciąż te same formułki, czy to w rozmowach prowadzonych w wirtualnym świecie, czy na żywo. Czasem aż mi głupio, bo wiem, że osoba której coś komunikuje, słyszała/przeczytała takie samo zdanie już wiele, wiele razy w życiu. Przepraszamy, prosimy, wyznajemy, marudzimy, oznajmiamy, opisujemy, odpowiadamy, pytamy, wciąż tymi samymi słowami. Mam dopiero dwadzieścia dwa lata, a myślę, że po trzydziestce będę rzygał od samego usłyszenia/przeczytania pewnych sentencji. Sarkazm pozwala nam wyrażać emocje, słowami które mówią zupełnie co innego. Dlatego rozumienie komunikatów werbalnych jest tak bardzo ważne i dlatego rozmowy przy pomocy Internetu stały się dla mnie zmorą. Uwielbiam sarkazm i nie cierpię ludzi, którzy od niego stronią, co nie znaczy oczywiście, że ludzie posługujący się nim cały czas są fajni. Ciekawe metafory, porównania, dodają osobom ich używającym niesamowitego uroku. Warto więc nie zamęczać innych swoją monotonnością i czasem postarać się nieco bardziej, żeby tylko zdanie przez nas wypowiedziane nie doprowadziło do niespodziewanego ataku nudy u osoby z którą konwersujemy. Nieprzewidywalność jest czymś, czego szukamy u partnera, przyjaciela, a nawet obcych ludzi.
Krótka historyjka: Pewnego dnia miał się odbyć w moim mieście mecz polskiej reprezentacji piłki nożnej, przeciwko drużynie Kamerunu. Jechałem tramwajem z kilkoma kibicami. Śpiewali sobie, nie jakoś głośno, jeden z nich trąbnął czymś w rodzaju wuwuzeli przez okno pojazdu. Oburzeni pasażerowie zaczęli krzywo patrzeć i głośno wypowiadać komentarze, coś o chuliganach i temu podobne. Ja słyszałem tylko: " Przestańcie, zostawcie nas w naszym nudnym szarym życiu." Nie jestem aktywnym kibicem, w życiu widziałem tylko kilka meczy w telewizji, mimo to, miałem ochotę śpiewać razem z chłopakami w szalikach i drażnić jeszcze bardziej tych szarych ludzi. Zamiast cieszyć się, że coś się dzieje, że Szczecin choć na chwilę odetchnął powiewem wydarzenia, dodawać otuchy naszym piłkarzom, oni wolą zamknąć się w swoim świecie bez uśmiechów, z zerowym poczuciem przynależności do miasta, a nawet kraju. Pewnie jedynym sposobem, aby obudzić w Polakach ten niesamowity ogień jest wojna. Oczywiście nie twierdzę, że wojna to coś dobrego. Chciałbym jednak ujrzeć tą historyczną miłość do ojczyzny jaka drzemie bardzo głęboko w polskich sercach.
Wśród zwierząt w środowisku naturalnym, osobniki chore, słabe są eliminowane. Ludzie, pod warunkiem, że urodzili się w wystarczająco rozwiniętym kraju, mają szansę na godne życie, bez względu na stan zdrowia. Jako, że rzekomo (w odróżnieniu od zwierząt) posiadamy duszę, niezrównaną inteligencję i wiele innych tak wyjątkowych cech, możemy sobie pozwolić na otaczanie opieką nawet bardzo chorych osobników ludzkich. Człowiek, ma szczęście, że człowiekiem się urodził. Doceniajmy własne życie. Może w świecie zwierząt, już byśmy nie żyli. Mamy więcej zmartwień, niż kot śpiący cały dzień w ciepłym fotelu, ale mamy nieskończone możliwości. Doceńmy możliwości, nie tylko to co mamy już w posiadaniu.
Mam nadzieję, że ta trzecia wojna światowa nie wybuchnie za szybko, bo wkurzę się, jeśli zginę, nie mając na koncie tylu doświadczeń, na których przeżyciu mi tak bardzo zależy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz