O mnie

Szczecin, Poland
Jestem zawsze trochę z boku. Wolę tworzyć w głowie wizję świata i nią żyć, niż poddawać się morderczemu działaniu szarej rzeczywistości. Staram się nie podchodzić do życia zbyt serio, nie przejmować się tym, co myślą o mnie ci, na których mi nie zależy. Lubię deszcz. Piszę bo lubię.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Yes, cheeky slag

Zastój artystyczny mnie dopadł i oplótł szczelną siecią. Muszę ją naciąć kilkoma słowami, wyswobodzić swój język i na nowo dać siłę potokowi słów.

Życie to twardy orzech. Nie jest łatwe, ani sprawiedliwe. Można mieć wszystko, a być w takiej życiowej dupie, że "wszystko" jest nic nie warte. Najpiękniej z małych rzeczy umieją się cieszyć ci, co mają najmniej. Wiara nadzieja i miłość. Trzy cnoty, tak bardzo zniszczone w dzisiejszych czasach, jak gdyby były organizowane na nie obławy. Niczym polowanie na czarownice w XV wieku. "Spójrz jak on mocno wierzy, jakiś świętojebliwy czy co?". "Ile on ma tej nadziei w sobie? Zdziwi się pieprzony optymista. Frajer!". Miłość trwa chwilę, "jak można spędzić z kimś całe życie?!". Seks stał się tak powszechny, tak mało intymny. Siedząc wśród znajomych kilka godzin, mogę się dowiedzieć bez problemu, co dla kogo znaczy seks. Niektórzy wolą analny, inni nie używają prezerwatyw, bo ona bierze tabletki. Jedni milczą, spoglądają na siebie i z czułością patrzą sobie przez chwilę w oczy. Odtwarzają krótką scenę z zamierzchłej przeszłości, gdy to co się działo między kochankami, pozostawało między nimi.

Staram się jak mogę, a nie mam pojęcia czy cokolwiek z tego wyjdzie. Nie poddam się, walczyć będę aż nadzieja nie zgaśnie. Okrutna jest, najpierw gasi mój płomień, a kiedy tylko mała iskierka się żarzy, rozdmuchuje ją, by później znowu mały płomyk opluć.
Gwiazdy, te na niebie, spadające czy wiszące, po pierwsze sprawiają, że czuję się malutki w stosunku do wszechświata, a z drugiej są tak cudne, że podziwiać można je godzinami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz